|
menu sub
|
|
|
Obsługiwałem angielskiego króla
Podróżując metrem, wsłuchuję się w książkę Hrabala nagraną na mp3. Jej bohater zaczynał jako pikolak w czeskich lokalach. Jednak po najważniejszym wydarzeniu w życiu, już do końca przepasywał się niebieską szarfą z orderem, chwaląc się mianem kelnera-który-obsługiwał-abisyńskiego-cesarza, podobnie jak jego nauczyciel fachu, pan Skowronek, ober z hotelu Paryż, który z kolei szczycił się tym, że obsługiwał-angielskiego-króla.
To była ich odpowiedź na wszystko. Mogli tak jechać przez całe życie zawodowe, pokazywać order i mówić, że są w pełni kompetentni, dumnie i dostojnie wieszcząc - Obsługiwałem abisyńskiego cesarza...
Ja wysłałem cv i fragmenty tekstów do polskich gazet. Jeszcze przed jakąkolwiek rozmową redaktor naczelna powiedziała – Tu masz namiary, na próbę przynieś nam wywiad z członkiem parlamentu brytyjskiego. Potem porozmawiamy.
Jak gdyby nigdy nic wysiadłem więc pewnego ranka na stacji Westminster. Przeszedłem obok Big Bena, minąłem ochroniarzy, bramki i wykrywacze metali zainstalowane w Houses of Parliament. Wszedłem w korytarze i komnaty.
Miałem dziurę w skarpetce, której nikt nie widział, a mi potrzebna była, żeby czuć absurd tej całej sytuacji. Musiałem mieć dystans, by nie dać się wciągnąć i nie zacząć myśleć, że to wszystko jest na poważnie. I chyba się udało, rozmowa poszła gładko. O czym? W przyszłym tygodniu przeczytacie w Coolturze.
Doszło do rozmowy kwalifikacyjnej, na której padło pytanie - A jak z twoim angielskim? – i wtedy po lekturze Hrabala mogłem się wyprostować, wypiąć pierś i powiedzieć dostojnie, że przecież – Przepytywałem-angielskiego-posła!
Zostałem reporterem.
22-10-2007
Brak komentarzy.
powrót do strony głównej
|
|
|
|
|